niedziela, 17 sierpnia 2014

#3

-Czy wierzę, nie wiem. Myślę że to bajka którą straszy się dzieci. - Zaśmiałam się.
-Wiesz ten świat jest taki wielki, że wszystko jest możliwe. - Odpowiedział poważnie.
-Jestem realistką, jak zobaczę to uwierzę. - uśmiechnęłam się.
-To tu? - Zapytał wskazując biały dom.
-Tak. Może wejdziesz? - Zapytałam wchodząc.
-Nie mogę poczekać. - Szpnął.
-Wejdź - powiedziałam śmiejąc się a on wszedł.
-A o której dokładnie mam po ciebie przyjść? - Zapytał.
-Hmm nie wiem impreza trwa do 01:00. Może tak koło 20:30? - zaproponowałam.
-Kiedy pani szeryf wraca? - Spytał wchodząc do kuchni po której chodziłam.
-Około 16 a co? - zaczęłam kroić sernik.
-Bo jest 15:50. - Odpowiedział.
-Odprowadze cię do drzwi. - Odłożyłam nóż i poszłam do wyjścia.
-To o 20:30 będę. - uśmiechnął się.
-Dobra. Będę czekać. - odwrócił się i już miał iść.
-Stefan. - Powiedziałam krótko.
-Tak? - Odwrócił się w moją stronę.
Rzuciłam mu się na szyję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz